2008-06-17 22:22:59 >>

Metafora



Był dla niej jak dobry film.



Bo czasem jest tak, że zjawia się na jakimś seansie pod wpływem impulsu, całkiem przypadkiem. podświadomie szukająć jakieś inspiracji, przygody, może chce coś przeżyć, może o czymś zapomniec albo zwyczajnie zrozumieć, że nie jest samotna w swoich troskach. kupuje bilet za nie całe 20 zł zasiada wygodnie w fotelu i nagle film pochłania ją do granic możliwość, przewyższa oczekiwania. myśli skupiają sie na owym filmie, aktorach, scenerii i doskonale dopasowanej muzyce. przez tą zaledwie chwile kiedy siedzi na sali kinowej świat zewnetrzny przestaje dla niej istnieć. jest tylko ona i film. wychodząc z seansu jest poruszona, wzruszona, zafascynowana a niekiedy oczarowana pomysłowością ludzi i tym jak łatwo można zmanipulować nastrójem, podejściem i chęcią do życia. jednak coś jest nie tak- czuje pewien niedosyt, jakby historia nie była opowiedziana do końca, jakby to nie był jeszcze happyend. pojawia się w jej głowie myśl! tak właśnie jest, ta historia nie jest jeszcze opowiedziana do końca, musi się coś jeszcze wydarzyć.napewno reżyser ma jeszcze jedną cześć w zanadrzu. przez kilka kolejnych tygodni śledzi wszelkie zapowiedzi kinowe, nie ma jeszcze mowy o kolejnej cześci, ale jednak ona ma nadzieje,żyje wspomnieniem rozpamietuję wspaniała gre aktorską i to jakie uczucia wywołał w niej film, nuci melodie z filmu biegnąc do autobusu i przed snem też.

z nim właśnie tak było, jak z dobrym filmem, który zafacynował, skupił na sobie myśli i skłonił do czekania.
a ona chciała czekać bo wiedziała, że jeśli doczeka się drugiej części to będzie to jeden z piękniejszych filmów w jej życiu.
skomentuj (1)